HMS Discovery 1792

Karawela Nina - statkihistoryczne.pl
Karawela Nina – statkihistoryczne.pl

 

HMS „Discovery”, 1792

Pod koniec lat osiemdziesiątych XVIII wieku Brytyjczycy i Hiszpanie wiedli spór o prawo własności do ziem na północnym zachodzie kontynentu północnoamerykańskiego, leżących na wybrzeżach Pacyfiku. Chociaż tereny te nie pojawiały się często na mapach, wiadomo było, że stanowią bogate źródło futer, odgrywających istotną rolę w handlu europejskim. Nie wątpiono też, że ziemie te okazać się mogą doskonałym źródłem innych cennych surowców, a w dalszej przyszłości będą się nadawały do kolonizacji. Brytyjczycy. wierząc, że uda im się zwycięsko zakończyć konflikt rozpoczęty w 1789 roku, kiedy hiszpańskie okręty zajęły punkt handlowy brytyjskich kupców futer w cieśninie Nootka, zaplanowali ekspedycję pod dowództwem kapitana George’a Vancouvera, mającą na celu dokładne zbadanie tych obszarów i usankcjonowanie brytyjskich roszczeń. Vancouver brał wcześniej udział w drugiej i trzeciej wyprawie Cooka. Zadaniem Vancouvera było nie tylko zbadanie spornego obszaru i sporządzenie jego map, ale również ocena wszystkich cieśnin i zatoczek, które mogłyby zapewnić dostęp do zachodniego krańca domniemanego „Przejścia północno-zachodniego” pomiędzy 30 i 60 równoleżnikiem szerokości geograficznej północnej (przylądek Mendocino i Zatoka Cooka) oraz, co najważniejsze, „domniemanej cieśniny Juan de Fuca”. Admiralicja wyposażyła tę ekspedycję w dwa statki: HMS „Discovery” (zakupiony, gdy jeszcze był budowany jako węglowiec przez Randall & Brent of Rotherhithe i nazwany na cześć statku, na którym Vancouver pływał jako kadet podczas ostatniej wyprawy Cooka na Pacyfik) oraz HMS „Chatham”. Oba wypłynęły z Falmouth 1 kwietnia 1791 roku i przez Teneryfę i Kapsztad dotarły do przylądka Chatham w Australii 28 września tego samego roku. Następnie minęły Tasmanię i 2 listopada dotarły do zatoki Dusky na Nowej Zelandii. Następny etap podróży wiódł bardziej na północ, na Tahiti, a potem, z początkiem marca 1792 roku, wyspy Sandwich (obecne Hawaje), gdzie w 1779 roku został zabity Cook. Po dwóch tygodniach postoju na wyspach Sandwich statki wyruszyły do Ameryki Północnej, 17 kwietnia 1792 roku docierając do przylądka Cabrillo, nieco na północ od zatoki San Francisco. Stamtąd skierowały się na północ wzdłuż zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej i po kolejnych 12 dniach żeglugi, napotkały statek amerykański, „Columbia Rediviva”, przewożący futra. Była to pierwsza jednostka napotkana po ośmiu miesiącach podróży. Następnie oba statki skierowały się do cieśniny Juan de Fuca i zatoki Discovery, na wschód od przylądka Flattery, gdzie uzupełniły zapasy i dokonały niezbędnych napraw. Z zatoki Discovery Brytyjczycy wyruszyli dalej, zbadali cieśninę od 25 listopada 1792 roku noszącą imię porucznika Petera Pugeta, dowódcy „Chathama”, a nazwaną tak na jego cześć, wyspy San Juan. Tam napotkali bryg „Sutil” i szkuner „Mexicana”, statki hiszpańskie reali-zujące to samo zadanie, co jednostki brytyjskie. Formalnie nieprzyjacielskie załogi nawiązały przyjazne stosunki i wymieniły informacje. W październiku Vancouver podążył na południe i zostawiając „Chathama”, który miał większe zanurzenie niż „Discovery”, wpłynął na rzekę Kolumbia i zbadał dokładnie jej niższe partie, docierając do Yerba Buena (obecnie San Francisco). „Discovery” był też pierwszym niehiszpańskim statkiem, który wpłynął do zatoki San Francisco, co nastąpiło 14 listopada. Po ponownym spotkaniu oba statki brytyjskie pozostały u zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej aż do 15 stycznia następnego roku. Wtedy opuściły Mendocino i pożeglowały w kierunku wysp Sandwich, dokąd dotarły 12 lutego. Stamtąd „Chatham” został wysłany z powrotem na północny wschód, ale „Discovery” pozostał na miejscu w celu zbadania wysp, a przy okazji pełniąc rolę mediatora pomiędzy dwoma miejscowymi władcami i próbując namówić tubylców do przyjęcia protektoratu brytyjskiego. Potem wrócił do cieśniny Nootka, docierając tam 20 maja, zaledwie kilka dni po tym, jak Puget wypłynął na niezależny zwiad. Potem oba żaglowce kontynuowały podróż i badanie Cieśniny Królowej Charlotty, w tym Elcho Harbour w Kanale Deana. Do końca drugiego roku wyprawy sporządzono mapy obejmujące 3140 km wybrzeża między 29’56’N i 56°N. Wyprawa po raz trzeci zawinęła do wysp Sandwich, gdzie Vancouver dokończył badania wszystkich głównych wysp, a król Kamehameha oficjalnie oddał wyspy pod protektorat brytyjski. W połowie marca 1794 roku obydwa statki popłynęły w stronę Zatoki Cooka na Alasce, którą Vancouver odwiedził już w 1778 roku, ale rozdzieliły się niedaleko wysp Sandwich i nie spotkały ponownie aż do 6 maja. Wcześniej jednak „Discovery” dotarł do wyspy Chirikof nieopodal Alaski i wpłynął do Zatoki Cooka. Po ustaleniu, że zatoka nie była ujściem rzeki, Vancouver opłynął przylądek Kenai i zbadał Cie-śninę Księcia Williama przed dotarciem do zatoki Yakutat. Pod koniec lata wyprawa zakończyła badanie północnego krańca Archipelagu Aleksandra, dopłynęła do wybrzeży Karoliny i w końcu opuściła Monterey 2 grudnia 1794 roku. Zawijając po drodze na Marię Magdalenę, Wyspę Kokosową, wyspy Galapagos i do Valparaiso, obydwa statki wpłynęły na Atlantyk i okrążając południowy cypel Ameryki Południowej, dotarły do Wyspy św. Heleny 3 lipca 1795 roku. Dopiero tam Vancouver dowiedział się, że Wielka Brytania zaangażowała się w wojny wybuchłe po rewolucji francuskiej (1792-1800) i że w tej sytuacji Holandia jest obecnie jednym z wrogów Wielkiej Brytanii. „Discovery” zajął więc holenderskiego East Indiamana o nazwie „Macassar”, który płynął spokojnie z Kapsztadu, nic o wojnie nie wiedząc. 15 lipca „Discovery” ruszył w drogę powrotną i dotarł do ujścia rzeki Shaimon w za-chodniej Irlandii 13 września 1795 roku. Wreszcie oba statki pod koniec października zawinęły do Deptford. Chociaż Vancouver miał nadzieję, że jego wyprawa zakończy wszelkie spekulacje na temat istnienia czy to „Przejścia północno-zachodniego”, czy jakichkolwiek innych żeglownych tras umożliwiających dotarcie do kontynentu północnoamerykańskiego od strony zachodniej, poszukiwania nadal trwały. Podczas pięcioletniej wyprawy zmarło tylko pięciu członków załogi „Discovery” i nikt z załogi „Chatham”. „Discovery” został w 1799 roku przerobiony na statek bombowy, w 1818 na statek skazańców, zaś w roku 1834 został złomowany.

Typ – statek trzymasztowy
Wyporność – 336 ton
Wymiary – długość całkowita 29,3 m, długość linii wodnej 24,1 m, szerokość 8,6 m,
zanurzenie 3,75 m
Prędkość – nieznana
Uzbrojenie – 10 dział 4-funtowych i 10 działek obrotowych
Załoga – 100 osób

HMS Bounty 1789

HMS „Bounty”, 1789
W 1787 roku flota brytyjska postanowiła kupić statek handlowy, który mógłby popłynąć na Wyspy Towarzystwa, jak kapitan James Cook nazwał grupę wysp Tahiti i przywieźć młode drzewka chlebowe, którego owoce miały stanowić główny pokarm niewolników w Indiach Zachodnich. Zakupionym statkiem była „Bethia”, zbudowana w 1784 roku w Hull. W stoczni Deptford dokonano remontu statku, który jako HMS „Bounty” został przystosowany do przewozu 300 drzewek chlebowych na górnym pokładzie z dodatkowymi bulajami, które przepuszczały więcej światła i powietrza. Połowa sadzonek miała zostać dostarczona na Jamajkę, a druga połowa do Królewskiego Ogrodu Botanicznego w St. Vincent. Dowództwo statku powierzono porucznikowi Williamowi Blighowi, który dowiódł swych umiejętności jako nawigator i kapitan HMS „Resolution” podczas ostatniej wyprawy Cooka. Admiralicja nakazała pokryć kadłub miedzią, jako dodatkowe zabezpieczenie przed świdrakami okrętowymi, i wyposażyła statek w trzy szalupy ratunkowe. „Bounty” wypłynął z Portsmouth w grudniu 1787 roku i dotarł do Tahiti 16 października następnego roku. Po pięciu miesiącach spędzonych w tym raju na ziemi, którego jedyną wadą była surowa dyscyplina wprowadzona przez Williama Bligha, „Bounty” wyruszył w drogę 16 kwietnia 1789 roku, z ponad tysiącem sadzonek chlebowych na pokładzie. 22 dni później pięciu członków 43-osobowej załogi przejęło statek w bezkrwawym buncie, którym kierował Fletcher Christian, protegowany Williama Bligha, awansowany przez niego z oficera pokładowego na peł-niącego obowiązki porucznika zastępcę kapitana Christian nakazał wsadzić Williama Bligha wraz z 19 popierającymi go członkami załogi na 7-metrową szalupę i odpłynął. Bligh zdołał doprowadzić szalupę do wyspy Timor, pokonując odległość 6680 km bez zapasów i niezbędnego wyposażenia. Rejs ten był dowodem wybitnej sztuki żeglarskiej oraz wysokich umiejętności nawigacyjnych i przywódczych. Christian próbował dobić do Tubuai, około 645 km na południe od Tahiti, ale nie został tam dobrze przyjęty i powrócił na Tahiti. Tam „Bounty” zatrzymał się na 10 dni, a załoga załadowała na pokład 460 świń i 50 kóz. Zaokrętowano również 28 Tahitańczyków. Tubuai ponownie okazało się nieprzyjazne i po walnej bitwie buntownicy wraz z tahitańskimi załogantami 17 września odpłynęli ostatecznie, zabierając ze sobą 16 przyjaźnie nastawionych tubylców. Statek 20 września ponownie zawinął na Tahiti. Szesnastu brytyjskich marynarzy pozostało na wyspie, a Christian ruszył w dalszą podróż z załogą składającą się z Tubuaiczyków, kilku Tahitańczyków i ośmiu marynarzy z oryginalnej załogi. Na początku 1790 roku „Bounty” dotarł do wyspy Pitcairn. Dzień potem buntownicy spalili statek i osiedlili się na wyspie. Osiemnaście lat później statek do połowów fok z Nantucket, „Topaz”, zawinął na Pitcairn, gdzie napotkano jedynego pozostałego przy życiu buntownika, Alexandra Smitha, który zmienił nazwisko na John Adams, żeby zmniejszyć ryzyko aresztowania w przypadku, gdyby na wyspę zawinął brytyjski okręt wojenny. Według opublikowanego 13 lat później raportu kapitana Fre-dericka Williama Beecheya z wizyty na pokładzie HMS „Blossom”, Pitcairn znalazła się pod protektoratem Korony Brytyjskiej w 1825 roku. Czternastu buntowników zostało aresztowanych na Tahiti przez załogę HMS „Pandora”, wysłanej specjalnie w tym celu. Ale 28 sierpnia 1791 roku „Pandora” wpadła na skały Wielkiej Rafy Koralowej i zatonęła wraz z czterema buntownikami Ocalali rozbitkowie dopłynęli do Timoru i w końcu zostali przewiezieni do Anglii, gdzie stanęli przed sądem. Trzech z nich powieszono. Kapitan Bligh doprowadził do końca swoje pierwotne zadanie w 1792 roku, na pokładzie HMS „Providence”.
Typ – trzymasztowy żaglowiec
Nośność – 200 ton ładunku
Wymiary – długość 27,7 m, szerokość 7,4 m, głębokość ładowni 3,4 m
Prędkość – nieznana
Uzbrojenie – cztery działa 4-funtowe i 10 dział obrotowych
Załoga – 46 osób

Watersztagi

Watersztagi zamocowane do burty i dziobnicy wzmacniają bukszpryt i jego stengi. Do olinowania ruchomego należą fały — liny służące do podnoszenia rei i żagli, gejtawy — liny do podbierania rogów szotowych żagli podczas ich zwijania, następnie szoty, które są zamocowane do rogów szotowych żagli oraz brasy — liny, które służą do brasowania, to jest obracania rei na maszcie w płaszczyźnie poziomej

Nazwy lin są wyprowadzone z nazw rei, na przykład fał grotbramrei, bras grotrei. System fałów i brasów w minionych stuleciach doznawał wielu zmian i powstawały różne skomplikowane sposoby olinowania. Podział żagli można przeprowadzić na kilka sposobów: według położenia względem statku i wówczas jest to ożaglowanie rejowe ustawione prostopadle do płaszczyzny symetrii statku; lub skośne ustawione w płaszczyźnie symetrii statku (żagle gaflowe, sztakslowe, łacińskie, itd.). Według kształtu, żagle mogą być trójkątne oraz czworokątne, według sposobu podwieszenia rozróżniamy żagle rejowe, gaflowe i sztakslowe. Żagle, które są nad żaglami gaflowymi, nazywają się topslami. Ożaglowanie bermudzkie — to typ z wysokim trójkątnym żaglem rozpiętym między masztem i bomem. Na bukszprycie były stosowane żagle bukszprytowe, podwieszone na tak zwanych falszrejach. Żagle mogły być dwóch rodzajów, podbukszprytowe i nadbukszprytowe, zamocowane na małym maszcie ustawionym na bukszprycie.

Żagle skośne, mianowicie gaflowe, są w stosunku do rejowych korzystniejsze nie tylko ze względu na łatwiejszą obsługę, ale przede wszystkim dlatego, że dalszym żaglom odbierają mniej wiatru niż żagle rejowe. Sztaksle są podwieszone na sztagach; na bukszprycie zupełnie zastąpiły żagle rejowe i między masztami uzupełniają system żagli rejowych lub gaflowych. Sztaksle przednie, licząc od przodu są nazwane kolejno: jeger (lub latacz), bomkliwer, kliwer, fokstensztaksel. Nazwy sztaksli między masztami są wyprowadzone od sztagów, na których są podwieszone, na przykład grotstensztaksel, grottopstensztaksel, itd.

Flota Władysława VI

Clausa Beckera doprowadził do rozproszenia niewielkiej eskadry polskiej. Potyczka ta przesądziła o losach floty Władysława IV. Jednocześnie gdań-szczanie rozwinęli na terenie Rzeczypospolitej swe dyplomatyczne talenty (wsparte odpowiednio wypłacanymi pieniężnymi subsydiami), aby przekonać wpływowych polityków, że najlepiej będzie pozostawić rzeczy po staremu, to znaczy zrezygnować i z ceł, i z floty. Argumenty te znalazły posłuch wśród szlachty, za-wsze niechętnej działaniom mogącym grozić wprowadzeniem nowych podatków. Władysław IV musiał w tej sytuacji zrezygnować ze swych bałtyckich projektów; ocalałe okręty z czasem wyprzedano.
2. Wojna niderlandzko-hiszpańska 1621-1648 W 1621 r. upływał termin rozejmu między Zjednoczonymi Prowincjami a Hiszpanią i obydwa państwa sposobiły się do wznowienia walk. W monarchii Filipów nie działo się jednak dobrze — panujący w kraju bezład oddawało po-pularne wówczas powiedzenie: „Sławni dowódcy nie żyją, wojna nie przynosi już zaszczytów, wojsko znajduje się w pogardzie, a prestiż hiszpański — w poni-żeniu’. Holendrzy tymczasem przygotowywali się do przeniesienia operacji za ocean, aby tam, w sercu legendarnie bogatych amerykańskich posiadłości, zadać nieprzyjaciołom cios najdotkliwszy. W tym celu zatwierdzono statut działającej od kilkunastu lat Kompanii Zachodnioindyjskiej, której przyznano potężne środki finansowe. Do pierwszych wielkich starć doszło jednak w Europie. 9 sierpnia 1621 r. adm. Faderique de Toledo Osorio rozbił eskadrę holenderską w okolicy Przyląd-ka Świętego Wincentego (Saint Vincent). Pokrzepieni tym sukcesem Hiszpanie wyprowadzili następnie z terytorium podległych ich władzy Niderlandów (dzisiejsza Belgia) wielką ofensywę lądową. Jej apogeum stanowiło oblężenie i upadek w 1625 r. ważnej twierdzy — Bredy, wziętej przez gen. Ambrogia Spinolę. Później nastąpiły jednak niepowodzenia, które przypieczętowała klęska poniesiona na Skaldzie Wschodniej 22 września 1631 r. Korpus hiszpański, korzystający z najwygodniejszej drogi wodnej, eskortowany przez flotyllę płaskodennych barek markiza de Aytony, został na czas dostrzeżony przez Holendrów.

Klęska srebrnej floty

2 galeony, w tym admiralski „Prins Willem”, który spłonął (Pater, ratując się od ognia, utonął). Sukces ten oddał Niderlandczykom panowanie na wodach południowoame-rykańskich, jako że Oquendo wycofał się do Europy. Okres hegemonii morskiej wykorzystano nie tylko do umocnienia nowo zdobytych posiadłości, ale także ich poszerzenia, opanowując w 1635 r. ważną strategicznie wyspę Curacao. W lądo-wo-morskich operacjach prowadzonych w Brazylii odznaczył się Polak, Krzysztof Arciszewski, sprawujący przez pewien czas naczelne dowództwo nad wszyst-kimi siłami zbrojnymi na tym obszarze: jednym z największych jego sukcesów było zajęcie w grudniu 1634 r. przy pomocy eskadry komodora Jana Lichtharta ważnego ośrodka administracyjnego, Filipei (Paranaiby). Hiszpanie nie myśleli jednak łatwo rezygnować z tak bogatej kolonii, a w sukurs przyszły im niesnaski pomiędzy holenderskimi generałami. Z drugiej jednak strony, ponieważ uwikłali się jednocześnie w wojnę z Francją, amerykański teatr wojny stracił dla nich ponownie na znaczeniu. Ostatnią operacją był tam rajd Cornela Jola zwanego Houtebeenem (Drewnianonogim), który w 1638 r. wyprawił się szlakiem Heyna na Karaiby. We wrześniu na wysokości Cabanas na Kubie udało mu się dopaść „srebrną flotę”, którą prowadził Carlos de Ibarra. Hiszpanie stawili jednak napastnikom opór zdecydowany i skuteczny. Przykłady waleczności dawał sam admirał. Nie opuścił stanowiska raniony granatem, który rozerwał mu się w rękach, gdy usiłował wyrzucić go za burtę. W rezultacie Holendrzy musieli wycofać się ze znacznymi stratami (7 okrętów, 400 zabitych i rannych), zwycięski Ibarra zaś po naprawieniu szkód osiągnął bez dalszych przeszkód Kadyks.
Klęska ostatniej Armady W 1639 r. doszło do czasowego przeniesienia operacji na wody europejskie. Zaangażowanie głównych sił szwedzkich daleko w Niemczech, a także śmierć groź-nego Gustawa Adolfa w zwycięskiej bitwie pod Ltzen (1632 r.) sprawiły, że Chry-stian IV powrócił do swych dawnych planów opanowania bałtyckich pobrzeży. Gdy w wyniku zbrojnej napaści udało mu się pokrzyżować w zarodku morskie za-mierzenia Władysława IV (por. s. 80-81), jedynym rywalem w walce o dominium Maris Baltici pozostała Szwecja. Duński monarcha sądził, iż zdobycie panowania na morzu umożliwi mu dokonanie gwałtownego ataku na Sztokholm i w końcowym efekcie przybliży upragniony moment wznowienia unii kalmarskiej.

Epoka żaglowa

Wojna niderlandzko-hiszpańska

Epoka żaglowa
Furiacki atak niewielkiej eskadry wiceadm. Marinusa Hollaera przyniósł pełny sukces: Hiszpanie utracili 9 jednostek oraz tysiąc przeważnie utopionych żołnierzy (dalsze 4 tys. ludzi dostało się do niewoli). Działania wojenne toczyły się także w Nowym Świecie. Ów oddalony teatr miał stać się z czasem decydujący, nie tylko bowiem wiązał do obrony rozległego imperium większość sił habsburskich, ale, co ważniejsze — toczone tam walki dezorganizowały zamorskie komunikacje Madrytu, znakomicie przyczyniając się do pomnożenia kłopotów finansowych, w jakie niebawem popadł Filip IV. Już w 1621 r. Jacques L’Hermite zniszczył w peruwiańskim Callao 22 z 30 kotwiczących tam jednostek hiszpańskich. W trzy lata później udało mu się opanować San Salvador, aliści był to jego ostatni sukces, bowiem wkrótce zmarł. W tym czasie adm. Tomas de Larraspuru zdołał przeprowadzić do Kadyksu pierwszą od kilku lat „srebrną flotę”, co wydatnie podreperowało skarbiec królestwa. Holendrzy, którzy nie zdołali temu przeszkodzić, skupili się na zdobyciu Bahii. Dokonali tego Jacob Wellekins i Piet Heyn. Z najwyższym trudem zdołał odbić ją najwybitniejszy admirał hiszpański tej doby — de Toledo, który przybył z metropolii na czele wielkiej ekspedycji ratunkowej (61 galeonów i mniejszych okrętów, 11 tys. żołnierzy). Jednocześnie druga eskadra holenderska, wystawiona przez Kompanię Wschodnioindyjską, spustoszyła wybrzeża Peru i Meksyku. Do działań przeciwko Filipowi w 1625 r. przejściowo włączyła się również Anglia. W lutym kpt. John Weddelł, wspomagany przez Holendrów pod Albertem Beckerem, pobił w cieśninie Ormuz portugalską eskadrę adm. Aliuda Batellii osłaniającą konwój indyjski. Tego rodzaju korsarskie w istocie rzeczy operacje nie satysfakcjonowały jednak Lorda Wielkiego Admirała George’a Villiersa księcia Buckinghama, który po objęciu tronu przez Karola I zyskał dominujący wpływ na młodego monarchę. Marząc o wielkich zwycięstwach i zdobyciu hegemonii morskiej, wdano się w regularną wojnę zarówno przeciwko Hiszpanii, jak i Francji. W początkach listopada 1625 r. zorganizowano zatem, szlakiem Drake’a, Howarda i Essexa, wyprawę na Kadyks z udziałem 11 okrętów i 90 uzbrojonych statków handlowych. Czasy bezkarnego łupienia bezbronnych portów hiszpańskich należały jednak do przeszłości. Gu-bernator miasta Fernando Girón zdołał zorganizować sprężystą obronę. Sama ekspedycja była nadto nie tylko źle przygotowana, ale i fatalnie dowodzona. Prowadzili ją co prawda synowie sławnych dowódców elżbietańskich — Edward Lecil i Robert Devereux Młodszy hrabia Essex, ale obydwaj nie mieli nie tylko
żadnych poważniejszych doświadczeń morskich, lecz nawet — wojskowych. W rezultacie zaprzepaszczono czynnik zaskoczenia, ślamazarnie zaś prowadzone operacje nie dały żadnych rezultatów usprawiedliwiających poniesione koszty, tym bardziej iż dosłownie kilka dni po niesławnym odwrocie Anglików do Kadyksu przybył Lope Diaz de ArmencUriz markiz de Cadreita, eskortujący transport szlachetnych kruszców z Ameryki. Radość była tak wielka, że Filip IV nakazał uczcić sukces, ustanawiając 27 listopada świętem narodowym. Rok później wyczyn Cadreity powtórzył adm. Larraspuru: tym razem także opatrz-ność była po stronie Hiszpanów, ponieważ ciężki sztorm rozproszył czyhającą na nich na wysokości Bermudów eskadrę Heyna. Ten eks-korsarz, a później przez pięć lat hiszpański galernik, piastujący godność wiceadmirała Kompa-nii Zachodnioindyjskiej, był jednak cierpliwy. Rok po swym niepowodzeniu zdybał w zatoce Matanzas na Kubie kolejną „srebrną flotę” i zdobył abordażem większość z jej galeonów załadowanych urobkiem kopalni amerykańskich. Łup wartości 15 mln guldenów pozwolił wypłacić udziałowcom 75-punktową dywidendę; napływ tak ogromnych sum zdezorganizował stosunki monetarne w Europie na 10 lat! Straszliwa klęska wywołała w Hiszpanii falę powszechnego rozgoryczenia. Aby uspokoić opinię publiczną, dowódca eskorty, adm. Benavides y Ban został, po udowodnieniu szeregu zaniedbań, skazany przez sąd morski na ścięcie. Ofiarą psychozy padł również wtrącony do więzienia pod zarzutem niesubordynacji adm. de Toledo. W 1629 r. Stany Generalne przygotowały potężną ekspedycję mającą opanować dawne posiadłości portugalskie w Ameryce Południowej. W sierpniu eskadra adm. Hendricka Loncqa została jednak zaatakowana w okolicach Wysp Zielonego Przylądka przez przeważającą flotę hiszpańską. Zdecydowana postawa Holendrów doprowadziła do wycofania się nieprzyjaciela. Wyprawa dotarła do Pernambuco (Brazylia) i zajęła Olindę i Recife, wzmocniona posiłkami Martena Thijssena i Adriaena Patera, który przejął dowództwo nad całością sił. Ponieważ kolonii pospieszył na pomoc adm. Antonio de Oquendo’ (20 okrętów), Holendrzy wyszli mu na spotkanie z dywizjonem liczącym 16 jednostek i pobili go 12 września 1631 r. na Atlantyku. Hiszpanie stracili 4 okręty, natomiast zwycięzcy

Poszukiwanie sojuszników

Zygmunt III był tymczasem żywotnie zainteresowany powodzeniem hiszpańsko-austriackich zamierzeń. Król dla zaszachowania Szwedów na Bałtyku poszukiwał wszelkich możliwych sojuszników, prowadząc rozmowy nawet z sułtanem Maroka (liczono, iż jego flota dokona dywersyjnego uderzenia na szwedzkie pobrzeża Norwegii). Alians habsburski był w tej sytuacji najbardziej naturalny. W styczniu 1629 r., a więc jeszcze przed zawarciem rozejmu w Altmarku, wysłano do Niemiec pod flagą pozostającego w służbie habsburskiej Niderlandczyka, adm. Adriaana von der Dussena, 9 polskich okrętów, które wraz z jednostkami cesarskimi i hiszpańskimi miały stworzyć połączoną flotę zdolną do podjęcia walki ze Szwedami. Plany te po kilku potyczkach załamały się jednak skutkiem niesolidności sojuszników (Hiszpania w ogóle nie przysłała przyobiecanej eskadry), blokady portu ustanowionej przez przeważające siły wiceadmirałów Erika Ryninga i Blumego, a wreszcie radykalnej zmiany całej sytuacji strategicznej. Stało się tak po błyskotliwej kampanii niemieckiej Gustawa Adolfa (1630-1632). Okręty polskie, ogołocone z załóg (z wyjątkiem zajętego przez lubeczan flagowe-go „Króla Dawida”), dostały się ostatecznie w 1632 r. w ręce wojsk szwedzkich, z chwilą gdy te opanowały Wismar. Stosunki pomiędzy Warszawą a Sztokholmem zostały prowizorycznie uregulowane w 1635 r. w Sztumskiej Wsi. Wobec groźby zbrojeń Władysława IV, który sprowadził do Gdańska kontyngent Kozaków rejestrowych i rozpoczął odbudowę floty, wyczerpani wojną niemiecką Szwedzi zdecydowali się zrezygnować z opłat celnych, zatrzymując za to dawniejsze nabytki w Inflantach (Liwonia). Tymczasem król, który pragnął aktywizacji bałtyckiej polityki Rzeczypospolitej, przejął cła, aby zdobyć podstawy finansowe dla odtwarzanej z niemałym trudem polskiej marynarki. Na jej czele stanął z tytułem wiceadmirała (classis nostrae vicepraefectum) Szkot — Aleksander Seton. Rozwiązanie takie nie było w smak gdańszczanom, którzy zazdrośni o swe przywileje handlowe i swobody, wykupili się w końcu od dolegliwego obowiązku. Gdy jednak w 1637 r. Władysław postanowił wznowić system kontroli, w grudniu w Zatoce Gdańskiej pojawiła się eskadra duńska adm. Nikkela Kocka, aby siłą przerwać ten proceder, pod pozorem, iż jest nielegalny (!), gdyż może uszczuplić wysokość ceł sundzkich. Atak wydzielonego dywizjonu wiceadm. Clausa Beckera doprowadził do rozproszenia niewielkiej eskadry polskiej. Potyczka ta przesądziła o losach floty Władysława IV.

Jednocześnie gdańszczanie rozwinęli na terenie Rzeczypospolitej swe dyplomatyczne talenty (wsparte odpowiednio wypłacanymi pieniężnymi subsydiami), aby przekonać wpływowych polityków, że najlepiej będzie pozostawić rzeczy po staremu, to znaczy Liezygnować i z ceł, i z floty. Argumenty te znalazły posłuch wśród szlachty, zawsze niechętnej działaniom mogącym grozić wprowadzeniem nowych podatków. Władysław IV musiał w tej sytuacji zrezygnować ze swych bałtyckich projektów; ocalałe okręty z czasem wyprzedano.
2. Wojna niderlandzko-hiszpańska 1621-1648 W 1621 r. upływał termin rozejmu między Zjednoczonymi Prowincjami a Hiszpanią i obydwa państwa sposobiły się do wznowienia walk. W monarchii Filipów nie działo się jednak dobrze — panujący w kraju bezład oddawało po-pularne wówczas powiedzenie: „Sławni dowódcy nie żyją, wojna nie przynosi już zaszczytów, wojsko znajduje się w pogardzie, a prestiż hiszpański — w poniżeniu”‚. Holendrzy tymczasem przygotowywali się do przeniesienia operacji za ocean, aby tam, w sercu legendarnie bogatych amerykańskich posiadłości, zadać nieprzyjaciołom cios najdotkliwszy. W tym celu zatwierdzono statut działającej od kilkunastu lat Kompanii Zachodnioindyjskiej, której przyznano potężne środki finansowe. Do pierwszych wielkich starć doszło jednak w Europie. 9 sierpnia 1621 r. adm. Faderique de Toledo Osorio rozbił eskadrę holenderską w okolicy Przylądka Świętego Wincentego (Saint Vincent). Pokrzepieni tym sukcesem Hiszpanie wyprowadzili następnie z terytorium podległych ich władzy Niderlandów (dzi-siejsza Belgia) wielką ofensywę lądową. Jej apogeum stanowiło oblężenie i upadek w 1625 r. ważnej twierdzy — Bredy, wziętej przez gen. Ambrogia Spinolę. Później nastąpiły jednak niepowodzenia, które przypieczętowała klęska poniesiona na Skaldzie Wschodniej 22 września 1631 r. Korpus hiszpański, korzystający z najwygodniejszej drogi wodnej, eskortowany przez flotyllę płaskodennych barek markiza de Aytony, został na czas dostrzeżony przez Holendrów pomiędzy Tholen